Berlińska misja łebskiej Madonny

W sierpniu, zaraz po Odpuście w Zaczarowanym Mieście, obraz Madonny Orędowniczki Maxa Pechsteina z kościoła Wniebowzięcia NMP w Łebie pojedzie na wielką wystawę do Berlina.

O wypożyczenie obrazu zwrócił się do parafii w grudniu ubiegłego roku Zamek Królewski w Warszawie, organizator berlińskiej wystawy.

Madonna Pechsteina w tymczasowej kaplicy przy ul. Stalina, rok 1945

Wystawa nosząca tytuł "Obok. Polska i Niemcy - 1000 lat historii w sztuce" ma na celu zaprezentowanie tysiącletniej historii stosunków niemiecko-polskich, począwszy od X wieku po dzień dzisiejszy przez pryzmat dzieł sztuki, ma ukazywać bogactwo wspólnych doświadczeń i pokazać bliskość historii obu narodów.

Wystawa prezentowana będzie w prestiżowej galerii Martin-Grupius Bau w Berlinie od 21 września 2011 do 9 stycznia 2012 roku, a jej kuratorem jest sama Anda Rottenberg.

W 19 salach zaprezentowanych zostanie około 700 obiektów historycznych oraz współczesnych - w tym 250 dzieł malarstwa (a pośród nich Hołd Pruski Jana Matejki i łebska Madonna Maxa Pechsteina), 30 rzeźb, 60 starodruków, 80 rękopisów i 60 grafik. Ponadto pokazanych zostanie ponad 60 dokumentów, 100 obiektów rzemiosła artystycznego, 150 fotografii, materiały filmowe oraz książki. Będzie można również usłyszeć nagrania muzyczne, między innymi Arnolda Schönberga, J.F. Telemanna oraz J.S. Bacha. Eksponaty pochodzą z licznych polskich, niemieckich i międzynarodowych kolekcji muzealnych i prywatnych. Są wśród nich m.in. Muzeum Narodowe w Warszawie, Muzeum Sztuki w Łodzi, Victoria & Albert Museum w Londynie, Biblioteka Watykańska i... łebska parafia ojców oblatów.

O Madonnie Orędowniczce pisaliśmy wielokrotnie na łamach miesięcznika parafialnego Ichtys www.ichtys.net , w 2005 roku było specjalne wydanie poświęcone temu dziełu, ale raz jeszcze - dla przypomnienia wyjątkowej historii obrazu, która zadecydowała o jego wyborze na berlińską wystawę - przywołamy poświęcone Madonnie słowa Ernesta Brylla z książki Zaczarowane Miasto.

Maria Konkol

Madonna Orędowniczka Maxa Pechsteina

Madonna Orędowniczka. Kiedy widzę ten obraz Maxa Pechsteina w ołtarzu kościoła Wniebowzięcia w Łebie, myślę, że jest to metafora dziejów tego miasta.

Max Pechstein chyba nawet nie śnił, że jednym z jego ostatnich obrazów będzie Madonna, do której zanoszą swoje prośby polscy rybacy. Był ewangelikiem, więc kult maryjny to nie jego kultura. Zjawił się znów w Łebie po przejściu frontu, w 1945 roku, mocno pokaleczony przez losy. On, bardzo niechętnie widziany przez władze Niemiec hitlerowskich, nagle w wyniku zamieszania frontowego stał się jednym ze złapanych i osadzonych w rosyjskich obozach, powiedzmy, internowania. Szczęśliwie z nich wyciągnięty, wraca i zastaje inną Łebę. To czas mieszaniny narodowości, kultur, mentalności frontowców. Przybywają wygnańcy z innych stron. A im, i Łeba, i całe skomplikowane życie niemieckiego malarza ekspresjonisty w ogóle nic nie mówi. Jest to chwila tragicznych przemian. I właśnie wtedy nowi obywatele tego miasta chcą mieć w swoim nowym katolickim kościele Madonnę Orędowniczkę.

Mówią, że Pechstein namalował obraz na płóciennym prześcieradle. Farbami służącymi do odnawiania łodzi. Bo tylko to było. Pewno malował według wyobrażeń Polaków o Madonnie. Wszystko jest: i korona, i kula globu ziemskiego, i wąż pod stopą Maryi ? zdeptany, lecz jeszcze syczący, i fale, i łodzie z charakterystycznymi żaglami. Oczywiście, na masztach bandery w barwach polskich. Takie też promienie łaskawości, biegnące od dłoni Matki, broniące łodzie przed siłami sztormu. Niby banalne. A jednak, jest to obraz znakomity. Bo myślę, że Pechstein potrafił wysłuchać zamawiających obraz rybaków, zrozumieć całą tragedię wojny, przesiedleń. Nie uciekał od swoich tragedii, ale głęboko zrozumiał tragedię tych, co chcieli mieć obraz Orędowniczki. Zrozumiał ich wiarę, modlitwę, prośby o opiekę. Najlepiej jak mógł to pojąć artysta.

Ernest Bryll
fragment z książki "Zaczarowane Miasto", która ukazała się 15 sierpnia 2008 roku nakładem Biblioteki Miejskiej w Łebie