Historia Biblioteki

Historia BibliotekiHistoria Biblioteki na kartach kroniki:

 

Historia biblioteki - ciąg dalszy

Gertruda Okenczyc - Skoczek, autorka przywołanej kroniki, kierowała pracą biblioteki w latach 1951-1980. Na następne pięć lat rolę "pani kierowniczki na placówce" podzieliły pomiędzy siebie Maria Greczko i Jadwiga Szczepańska, a od jesieni roku 1985 wskoczyła w nią Maria Konkol.

Siedziba biblioteki przy ul. Kościuszki 21, kiedyś samodzielna, a później kątem przy klubie Ruchu, na zaledwie siedemdziesięciu metrach kwadratowych, poprawiła się lekko wraz z reformą samorządową i od tego czasu stawała się coraz lepsza. Od roku 1993 baza biblioteki znajduje się w obiekcie przy ul. 11 Listopada 5a. Przez pierwsze dwanaście lat biblioteka korzystała tutaj z gościny Miejskiego Domu Kultury. Od roku 2005 jest "na swoim", gospodarząc całym obiektem i przyległym terenem.

Poprawa warunków lokalowych wynikała ze zwiększenia zadań realizowanych przez bibliotekę. Klasyczna formuła "gromadzenia, opracowania i udostępniania zbiorów" oraz okazyjnych wieczorków i spotkań autorskich "na placówce" okazała się - jak wszędzie - niewystarczająca na nowe czasy. "Nowe" - cokolwiek dobrego i złego to oznacza. Od 2005 roku biblioteka jest jedyną samorządową instytucją kultury w Łebie, ale już wcześniej znacznie poszerzyła swoją działalność poza wspomnianą klasykę. Początkowo, w gorącym czasie przemian ustrojowych, liczne były spotkania z politykami oraz festyny w regionalnych klimatach. Swoistą specjalnością biblioteki stały się kontakty z niemieckimi ziomkami na zaminowanym (miejscami) polu historii Łeby. W miarę "normalnienia" polityków w bibliotece zastępować zaczęli artyści - najliczniej malarze, później dołączyli rzeźbiarze, "gliniarze" i muzycy.

Dzisiaj, obok kulturalnych fajerwerków, delikatnie i cicho powraca zapotrzebowanie na misyjną klasykę, na szamanów słowa w wydaniu live, czyli po prostu na zwykłe spotkania "na placówce". A "nowoczesność w bibliotece i zagrodzie" dotyczy przede wszystkim środków realizacji.

Bazowa dla łebskiej biblioteki, obsługującej mieszkańców i turystów, pozostaje twarda klasyka - książka, najprawdziwsza książka, z papierowymi, zadrukowanymi kartkami. I słowo, które było i jest na początku...

Siedmiu Łebian z Nieba & Co

Poszukiwanie patrona, czyli symbolicznego opiekuna dla Biblioteki Miejskiej w Łebie prowadzone było od wielu lat. Na szczęście przeszłość, dzięki Pani Gertrudzie Okenczyc, która kierowała biblioteką w długim i trudnym czasie realnego komunizmu, nie pozostawiła na bibliotece zawstydzającego szyldu z patronem typu Feliks Dzierżyński czy Wanda Wasilewska.

Poszukiwanie wyłoniło następujące postaci:

Małgorzatę Musierowicz - współczesną, wysoko notowaną autorkę powieści dla młodzieży. Akcja jednej z jej książek, bardzo popularnej "Kłamczuchy" zawiązuje się w Łebie, skąd też pochodzi główna bohaterka powieści Aniela Kowalik, mieszkająca wraz z ojcem rybakiem przy ul. Kościuszki 44.

Maxa Pechsteina - malarza niemieckiego światowej sławy, twórcę ekspresjonizmu; w latach 1921 - 1945 łebianina z wyboru. To autor obrazu Morskiej Madonny z naszego kościoła, twórca wielu dzieł inspirowanych łebskim krajobrazem, znajdujących się obecnie w muzeach, galeriach i prywatnych kolekcjach na całym świecie.

Andrzeja Urbańczyka - żeglarza, światowego rekordzistę samotnej żeglugi, zarazem pisarza i mieszkańca Łeby na przełomie lat 50 i 60. W roku 1957 wypłynął on z Łeby samodzielnie skonstruowaną tratwą w legendarny rejs "Tratwą przez Bałtyk". Jest m.in. autorem tomu opowiadań "W Łebie jak w niebie".

Te trzy kandydatury przedstawione zostały Radzie Miejskiej Łeby przed siedmioma laty. Rada Miejska odpowiedziała na inicjatywę uchwałą nadającą bibliotece imię Małgorzaty Musierowicz.

Uchwała o patronach

To wielce zaszczytny patronat, bo Małgorzata Musierowicz jest uznaną pisarką i szlachetną osobą, Łebę pokochała bezinteresownie i dała wyraz temu uczuciu w swoich książkach. Ale łebski duch jeszcze nie dawał spokoju... Dlatego po czasie, który zweryfikował wcześniejsze pomysły, powrócono do idei biblioteki trojga imion, ale w wersji nieco zmienionej.

Trudnej relacji z Kapitanem Andrzejem Urbańczykiem nie udało się przełożyć na patronat, ale dyskusja w tej sprawie zaowocowało innym pomysłem, wydaje się, że wreszcie trafionym: przywołania Siedmiu Łebian z Nieba w jednym patronacie z Małgorzatą Musierowicz i Maxem Pechsteinem.

Siedmiu Łebian z Nieba - to siedmiu rybaków z pięknej, biblijnej wręcz przypowieści i legendy pomorskiej, spisanej po polsku i po kaszubsku. Symbolizują oni pierwszych gospodarzy Łeby oraz trud i determinację trwania w tym pięknym i wyjątkowym miejscu.

Patroni

Małgorzata Musierowicz - pisarka i turystka, która przed laty przez przypadek trafiła do Łeby i... zakochała się w tym miejscu; ciągle doń powraca, także w swojej twórczości. Pisarka symbolizuje nam wartości twórcze, ale i turystów, którzy przyjeżdżają do Łeby przez przypadek, a później już z wyboru. Oby było ich jak najwięcej.

Max Pechstein - to najwybitniejsza postać związana z Łebą. W czasie niemieckiego nazizmu wykluczony został i pozbawiony tytułu profesora Pruskiej Akademii Sztuki. Jego prace wyrzucano z muzealnych zbiorów i wystaw. Wygnany przez "swoich", artysta długo szukał miejsca inspirującego twórczo i takiego zarazem, gdzie można by było swobodnie oddychać. Znalazł takie miejsce w Łebie. Za jego sprawą Łeba wpisała się trwale w historię światowej sztuki. To łebianin, z którego dumni są mieszkańcy naszego miasta. Jego obraz Morskiej Madonny namalowany w 1945r. na zamówienie polskich łebian, symbolicznie łączy losy niemieckiej i polskiej Łeby. Coraz więcej turystów przyjeżdża do Łeby w poszukiwaniu śladów Artysty. Bibliotece udało się nawiązać kontakt z synem Maxa Pechsteina, a po jego śmierci - z wnuczką Julią Pechstein. Najpierw syn, a teraz wnuczka udzielili bibliotece zgody na nieodpłatne wykorzystanie w bibliotecznych publikacjach reprodukcji wybranych dzieł artysty. Do wydanej przed rokiem książki "Zaczarowane Miasto" wyboru obrazów dokonała sama Julia Pechstein. Max Pechstein symbolizuje nam sztukę i wartości uniwersalne oraz trudną prawdę o losach mieszkańców Łeby - wygnańców ze Wschodu i Zachodu.

Autorytetem, który umacniał bibliotekę w staraniu się o taki właśnie wyjątkowy, szeroki patronat, z Siedmioma Łebianami i z Pechsteinem, był prof. Józef Borzyszkowski. Zarazem jednak ten sam Pan Profesor od zawsze wypominał Łebie owych siedmiu nieszczęśników wygnanych z nieba.

Czy godzi się zatem w kulturalnej działalności powoływać na takich okrytych złą sławą przodków? Hm, to zależy... Jeśli przez kulturalną działalność rozumie się akademie ku czci oraz laurki za zasługi - to na pewno tych siedmiu bandziorów na szyld nie pasuje.

Ale jeśli "kulturę" rozumieć tak, jak pierwotnie znaczy, czyli jako "uprawę duszy", to powołanie Siedmiu Łebian z Nieba na patronów biblioteki może oznaczać... próbę ich nawrócenia, a za nimi nas wszystkich, jak z inteligentnym dowcipem, wrażliwym na bezmiar Miłosierdzia, zauważył prof. Józef Borzyszkowski.

Cóż... Tej wrażliwej ufności w bezmiar Miłosierdzia oraz w moc Piękna, Prawdy i Dobra sobie i każdemu życzę.

Maria Konkol