
Jednym z założeń naszego projektu „Jestem łebski” było to, że chcieliśmy udowodnić sobie i innym, że młodzież z mniejszych miast ma takie same możliwości rozwoju, co młodzież z większych aglomeracji. Przyznam szczerze, że na początku miałam do tego stwierdzenia sceptyczne podejście- uważałam, że przez to, że mamy mniejszy dostęp do wielu rzeczy możemy jedynie pomarzyć o tym, żeby się wybić. Moje podejście do sprawy zmieniło się po spotkaniu z Agnieszką Wasylewicz – łebianką, która dzięki swojej pasji do matematyki otworzyła się na świat.
-Agnieszko, jaką ukończyłaś szkołę?
Studiowałam matematykę teoretyczną -na początku na Uniwersytecie Gdańskim, a ostatnie 2 lata studiowałam w Oslo.
-Zanim wyjechałaś z Polski wraz z grupą studentów osiągnęliście ogromny sukces.
Tak, przeprowadzaliśmy badania na temat baniek mydlanych w stanie nieważkości. Wyróżnieni w konkursie na eksperyment naukowy zorganizowany przez Europejską Agencję Kosmiczną, mieliśmy możliwość przeprowadzenia badań podczas tak zwanego lotu parabolicznego. Loty paraboliczne polegają na tym, ze samolot wzbija się w powietrze na określoną wysokość, potem opada bezwładnie. Na około 20 sekund na pokładzie samolotu nie ma przyciągania. Człowiek czuje się jak w kosmosie. Swobodne unoszenie się w warunkach mikrograwitacji to niesamowite uczucie. Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w tej przygodzie.
-Skąd pomysł, aby skończyć studia w Norwegii?
Usłyszałam o tym od znajomych z uczelni i bardzo zaciekawiła mnie ta perspektywa. Pomyślałam, że to bardzo ciekawa sprawa studiować poza granicami kraju. W innych krajach metody nauczania mogą różnić się od tych, które znamy. Takie doświadczenie uczy nas kreatywności, elastyczności oraz odwagi. Styczność z inną kulturą nie tylko wzbogaca nas o nowe możliwości ,ale również zwiększa dystans do samego siebie.
– Gdzie obecnie pracujesz?
Jestem analitykiem rynku energetycznego w krajach Skandynawskich. Co ciekawe nie jestem jedyną Polką, prócz mnie pracują tam jeszcze dwie koleżanki, z którymi mogę porozmawiać w ojczystym języku.
– Jak radzisz sobie z językiem?
Nauka języka to długi proces, szczególnie dla mnie. Na szczęście po sześciu latach nie mam problemów z komunikacją. Oczywiście pomaga mi też znajomość angielskiego. Nawet w norweskiej telewizji programy emitowane są w oryginalnych językach (w większości po angielsku) z norweskimi napisami. To angielski jest też głównym językiem w pracy, z uwagi na to, że nasze analizy rynkowe obejmują cały obszar skandynawski. Norweski należy do grupy języków północnogermańskich, z pozoru prosty gramatycznie, zaskakuje liczbą dialektów. Nie ma oficjalnego języka norweskiego, każdy mieszkaniec Norwegii mówi swoim lokalnym dialektem, używając go zarówno prywatnie jak i publicznie. Dodatkowo dochodzą również języki szwedzki oraz duński, z którymi to większość Norwegów oswaja się już w dzieciństwie. Zdarza się jednak, że i dwóch rodowitych Norwegów może mieć kłopoty ze wzajemnym zrozumieniem się.
-Jak często jesteś w Polsce?
Staram się przyjeżdżać co 2-3 miesiące. Tęsknię bardzo za rodziną i za Łebą.
-A jak odpoczywasz, co robisz w czasie wolnym?
Jeżdżę na rowerze, biegam, spotykam się ze znajomymi, chodzę na zakupy, czytam książki, ale tylko te ze szczęśliwym zakończeniem.
-Czym Norwegowie różnią się od Polaków?
Hmm? Myślę, ze sprawiają wrażenie bardziej zadowolonych ze swoich wyborów życiowych. Rodzina i kontakt z naturą są dla nich najważniejsze, praca jest dopiero na trzecim miejscu. Zimą wszyscy jeżdżą na nartach a weekendy spędzają w chatce w lesie czy w górach, z dala od cywilizacji oraz bieżącej wody. Norwegowie stroją się raz do roku na Norweskie Święto Niepodległości 17-go Maja. W ten szczególny dzień prezentują swoje stroje narodowe, tzw. „bunady”. Warto zobaczyć Norwegię podczas tego wiosennego święta.
– Czego brakuje Ci w Norwegii?
Słońca i oczywiście pierogów <śmiech>
Agnieszko, dziękuję Ci za rozmowę! Dodałaś mi wiary w nasze możliwości, za co jestem Ci bardzo wdzięczna. Gratuluję tego co osiągnęłaś i życzę kolejnych sukcesów.
Jak widać to skąd pochodzimy, nie ma zbyt wielkiego znaczenia, jeśli wytrwale dążymy do celu. Jak powiedział kiedyś pewien mądry człowiek: „Wystarczy tylko chcieć, a świat otworzy się przed nami otworem”.
Z Agnieszką Wasylewicz rozmawiała Weronika Malek – uczestniczka projektu „Jestem łebski” realizowanego dla młodzieży gimnazjalnej przez Bibliotekę Miejską
