Alicja Kisielewska

Alicjo czy jesteś łebska? Co według Ciebie oznacza bycie łebskim?
Zdecydowanie jestem łebska. Być łebskim, to znaczy odnajdywać się w naszym mieście, nie wstydzić się tego skąd się pochodzi. Gdy ktoś mnie pyta skąd jestem, to mówię, że jestem z Łeby – małego zaczarowanego miasta.

Studiujesz na Uniwersytecie Gdańskim. Na którym roku już jesteś?
Jestem na V roku. To już ostatni rok mojej nauki.

Teraz będziesz broniła pracę magisterską?
Tak, ale najpierw muszę ją napisać.

A jaki jest temat Twojej pracy?
Moja praca będzie związana z literaturą starogrecką. Będę pisała o Korynnie, greckiej poetce lirycznej (VI w. p.n.e.) z Tanagry w Beocji.

Czy od początku studiowałaś neofilologię?
Nie. Na początku były to studia w ramach filologii klasycznej. Na studiach magisterskich także po części to realizuję, ale jestem na specjalizacji neolatynistycznej, znanej jako studia renesansowe. Studia renesansowe polegają na tym, że kontynuujemy swoją przygodę z filologią klasyczną jak również zajmujemy się sztuką i literaturą renesansową oraz tłumaczymy autorów renesansowych.

Jak rozpoczęła się Twoja nauka na studiach?
Na początku chciałam studiować psychologię na KUL-u. Przejrzałam kierunki i trafiłam na filologię klasyczną. W opisie było napisane, że zajmują się filologią starożytną, czyli moim ulubionym działem w historii. W szkole podstawowej chciałam być archeologiem. Na studiach zainteresowanie to powróciło. Na KUL-u obroniłam swój licencjat, a studia magisterskie wybrałam bliżej domu, czyli w Gdańsku.

Pamiętasz swój pierwszy dzień na uczelni?
Tak, pamiętam. To była inauguracja roku akademickiego na KUL-u. Oczywiście zgubiłam się w budynku, ale pewna miła pani zaprowadziła mnie na salę. Później okazało się, że była to pani sekretarz. Pod drzwiami poznałam kolegów i koleżanki z roku. Studia zaczynało 21 osób. Wszyscy się dziwili, że aż z Łeby przyjechałam do Lublina, aby studiować na KUL-u.

Jakich przedmiotów musieliście się uczyć?
Obecnie mamy lekturę autorów łacińskich i greckich. Na zajęciach tłumaczymy z języka łacińskiego i greckiego na polski. Na KUL-u miałam historię podzieloną na okresy. Każdy okres przerabialiśmy przez jeden semestr i to robiłam przez cały licencjat. Aktualnie nie mam przedmiotów związanych z historią, jedynie literaturę danego okresu. Z tym, że renesansową a nie starożytną jak to było na licencjacie.

Ile czasu poświęcałaś dziennie na naukę?
Trudno policzyć w godzinach, czasami przekładało się to na kilka dni. Na jeden język poświęcałam nawet 4 godziny.

Gdzie można pracować po takich studiach?
Pracę można podjąć w każdym ośrodku kulturalnym: w muzeum, bibliotece. Można też tłumaczyć starożytne języki lub wyjechać za granicę, tam podszlifować język i oprowadzać wycieczki, gdyż mamy dobrą podstawę historyczną.

Czy możesz pracować w szkole?
Tak, ale musiałabym najpierw zrobić specjalizację nauczycielską.

Ile osób jest obecnie na Twoim roku?
Tylko 3 osoby. Mamy w grupie pana, który jest księdzem.

Jak myślisz, dlaczego jest tak małe zainteresowanie neofilologią?
Myślę, że dlatego, iż są to bardzo trudne studia. Uczymy się języków, które nie są w użyciu i nie mamy możliwości rozmawiania w tych językach. Dla mnie osobiście są to fantastyczne studia. Na bazie starożytnej wyrosła cała nasza kultura. Znając łacinę można łatwo nauczyć się języka włoskiego. Studia uczą systematyczności i logicznego myślenia. Moje studia to głównie praca na tekstach antycznych.

Czy zdarzyło się, że na zajęciach była 1 osoba?
Tak i to byłam najczęściej ja.

I wykłady się odbywały?
Owszem.

Czy uczestniczyłaś w programach wymiany studentów?
Niestety nie. U nas nie ma możliwości wyjazdu ani do Grecji, ani do Rzymu.

Jak spędzasz czas wolny?
Nadal jestem harcerką i lubię wypady harcerskie, chociaż już tak czynnie nie działam. W Łebie działa X Łebska drużyna starszoharcerska ?Leśni łowcy”, z którą jestem związana od samego początku. Fantastyczni ludzie. Polecam wszystkim wstąpienie do harcerstwa. Lubię też kino.

Co powiedziałabyś młodym ludziom, którzy wyruszają z Łeby do dużego miasta i tam szukają szczęścia?
Powiedziałabym im, żeby się nie bali i próbowali.

Co Ci się podoba w Łebie?
W Łebie podobają mi się ludzie, moi znajomi, ścieżki łebskie, które znam. Kiedyś nie doceniałam tego że mieszkam w Łebie, że mam morze. Kiedy wyjechałam, to dopiero wtedy zobaczyłam jakie to miasto jest piękne, jaki mam komfort, że mogę iść na plażę pospacerować.

A z czym kojarzy się Łeba Twoim znajomym?
Moim znajomym Łeba kojarzy się z letnią stolicą Polski, z Bałtykiem, miastem turystycznym.

Dziękuję za rozmowę!