Wywiad z Łebską twórczynią i pasjonatką - fotograf Martyna Gałązka
Alicja Kisielewska - Dzień dobry Martyno, bardzo Ci dziękuję, że zgodziłaś się dołączyć do „Łebskich twórców i pasjonatów", o których piszemy w bibliotece. Kiedy pojawiły się pierwsze zainteresowanie fotografią i z czego one wynikało?
Martyna Gałązka - Myślę, że zaczęło się to pod koniec podstawówki a rozkręciło na dobre w gimnazjum. Uwielbiałam oglądać stare rodzinne zdjęcia, to jest taka niesamowita podróż w czasie, że można poczuć się jak w tamtym momencie patrząc tylko na zdjęcie. Lubiłam fotografować wszystko odkąd miałam aparat, nie mój własny, bo był on moich rodziców, ale ja używałam go najczęściej.
A.K - Widziałam, że nie tylko hobbystycznie zajmujesz się fotografią, ukończyłaś Sopockie Szkoły Fotografii WFH, ile trwa nauka oraz na jaki temat był Twojej pracy dyplomowej?
M.G - Tak, ukończyłam WFH w Sopocie. Nauka trwała tam 2 lata, zakończona egzaminami z teorii i praktyki a wszystko podsumowywała praca dyplomowa, zbiór 8 fotografii, które łączył jeden temat. U mnie tym tematem była „Siła Makijażu", gdzie jedno zdjęcie przedstawiało pół twarzy pomalowanej mocnym makijażem a drugie zdjęcie pół twarzy bez makijażu.
A.K - Czego nauczyłaś się w Sopockiej Szkole Fotografii WFH?
M.G - Nauczyłam się przede wszystkim fotografowania od strony technicznej (ustawień aparatu względem zastanej sytuacji i kompozycji), co dla mnie było priorytetem. Uczyłam się też fotografii studyjnej (ustawiania lamp i ich mocy, kąta padania światła itp.)
A.K - Co najczęściej fotografujesz? Co lub kogo najbardziej lubisz fotografować?
M.G - Lubię fotografować wszystko, co mnie otacza. Jednak najbardziej kreatywna jestem, kiedy mogę sfotografować prawdziwe emocje. Lubię bajkowe, klimatyczne zdjęcia i staram się takie robić. Nigdy nie lubiłam sztucznego światła lamp błyskowych, dlatego zdjęcia staram się robić w świetle zastanym. Komu najbardziej lubię robić zdjęcia? Każdemu, komu podobają się moje prace i chce ze mną coś stworzyć. Rozwijam się w fotografii ślubnej, dziecięcej, portretowej itp.
A.K - Czego ludzie oczekują od fotografa?
M.G - Ludzie oczekują od fotografa żeby powiedział jak się mają ustawić do zdjęcia. BEZ DWÓCH ZDAŃ. Rozumiem to, bo jeśli ktoś nigdy nie miał robionych zdjęć może czuć się skrępowany przed aparatem, dlatego staram się pomóc, rozruszać i zapewnić luźną atmosferę, koniec końców często najlepsze zdjęcia to te niepozowane.
A.K -Ile czasu potrzeba, by wykonać kilka idealnych zdjęć? Czy ta praca wymaga cierpliwości?
M.G -To chyba zależy, jaką fotografie trzeba wykonać, czasami robię jedno, dwa zdjęcia i już jestem zadowolona z efektów, ale mieliśmy zaliczenie do szkoły pod tytułem „szkło" tu już sprawa wyglądała nieco gorzej, zdjęcie zajęło mi około 3 godzin, więc tak, można powiedzieć że ta praca wymaga cierpliwości.
A.K - Jaki sprzęt oprócz aparatu, jest przydatny w pracy fotografa?
M.G - Oprócz aparatu przydatny jest dobry obiektyw, zapasowe karty pamięci i baterie. Im dalej w fotografie to przydatny jest również dobry komputer z duużą pojemnością dyskową oraz dyski przenośne. Przyda się też lampa błyskowa, mówiłam wcześniej, że za nimi nie przepadam, ale czasami po prostu inaczej się nie da.
A.K - O jakiej porze roku wychodzą najładniejsze zdjęcia? Czy pora roku nie ma znaczenia?
M.G - Pora roku nie ma znaczenia, przynajmniej dla mnie. Wiadomo, że każdy lubi, kiedy jest ciepło, są wakacje jest słoneczko i wszystko jest zielone, ale jesienne czy zimowe zdjęcia wyglądają jak z bajki.
A.K - Jaka sesja najbardziej zapadła Pani w pamięć? Oraz jaka była najtrudniejsza do zrealizowania?
M.G - Sesja, która najbardziej zapadła mi w pamięć to sesja z moją przyjaciółką. Zobaczyłam gdzieś w intrenecie zdjęcie w „mlecznej" wodzie mówię „robimy to!". Wyszło pięknie, ale nie było to takie proste. Ustawienie ciała i kwiatów, które były w wodzie w małej wannie było trudne, ale udało się. A jeśli chodzi o sesje, która była najcięższa do zrealizowania to od razu przychodzi mi na myśl sesja z wieczoru panieńskiego w Sopocie. Dziewczyny miały duże spóźnienie, nie z ich winy, ale zanim się spotkałyśmy było już praktycznie ciemno a ja nie zabrałam ze sobą lampy, bo miała być to godzinna sesja przy zachodzie słońca. Na szczęście uratowała mnie latarka, którą zawsze nosze w plecaku „w razie czego" i moja siostra która pomogła mi doświetlić dziewczyny, wszystko dobrze się skończyło.
A.K - Czy jest jakaś recepta jak zostać dobrym fotografem?
M.G - Recepta, aby zostać dobrym fotografem to robienie tego z pasją i na pewno swoją kreatywnością.
A.K - Lubi Pani swoją pracę? Co niesamowitego jest w fotografowaniu?
M.G - Czy lubię swoją pracę? Kocham! Nie wielu ludzi może powiedzieć, że pracuje w swoim zawodzie, bo to ich pasja od dziecka. Niesamowite w fotografowaniu jest zatrzymywanie czasu żeby móc wracać do wspomnień jednym spojrzeniem
A.K - Co by Pani poradziła osobom, które dopiero zaczynają fotografować?
M.G - Żeby fotografowali to, co lubią, co ich otacza a przede wszystkim żeby dzielili się fotografiami z innymi i zawsze byli dumni z pracy, jaką zrobili.
A.K – Dziękuję za rozmowę!
rozmawiała Alicja Kisielewska
Biblioteka Miejska w Łebie
