Podczas ferii zimowych bawiliśmy się w Pocztę Neptuna.
Dzieci napisały listy i zapakowały je w przemyślnie przygotowane "koperty morskie"
Pod okiem bosmana Tomka Fraszkowskiego, naczelnika Poczty Neptuna, listy wysłane zostały w morze z molo przy wejściu do portu, a biblioteczny "priorytet" - z kutra "Marcel" na pełnym morzu.
I oto po kilku miesiącach pocztą elektroniczną nadszedł list:
Być może uda się nam spotkać z Daniłem - mamy już plan.
A miłośnikom morskiej przygody polecamy książkę Andrzeja Urbańczyka "Poczta Neptuna" - jest w niej m.in. o makabrycznej przesyłce, która w beczce po śledziach dopłynęła pod sam próg Kapitanatu Portu Łeba. Ahoj!
