
Łeba. Moje miasto. Moje rodzinne miasto. Zaczarowane miasto…
Od kiedy pamiętam, zawsze byłam dumna, że mieszkam w Łebie. Moja rodzina sprowadziła się tu zaraz po wojnie. Prapradziadkowie przyjechali podobnie jak Pawlaki z filmu „Sami swoi” pociągiem w wagonach towarowych z całym swoim dobytkiem.
Dzisiaj, gdy idę ulicami mojej Łeby, często wyobrażam sobie, jaka była kiedyś, a znam ją dokładnie z opowiadań mojej rodziny i widzę, jaka jest teraz piękna. Ile razy jestem na spacerze, tyle razy odkrywam coś ciekawego, coś nowego w zaczarowanym mieście.
Ktoś może pomyśleć, że kocham to miasto tylko dlatego, że nie znam innych ciekawych miejscowości. Otóż jest w błędzie. Mój tata pochodzi z Bieszczad. Jadąc tam przez całą Polskę po drodze zwiedzam inne duże i małe miejscowości. Niestety, szybciej czy później tęsknię za moim szumiącym morzem, złotym piaskiem, nadmorskim lasem, uliczkami tak mi znanymi i ludźmi tu mieszkającymi.
Ktoś kiedyś opisał Łebę tymi słowami: „Jest takie miejsce w Polsce, gdzie słońce odbija się w srebrzystej wodzie dwóch jezior, rzeki i morza, otoczonych złotym piaskiem ruchomych wydm”. To właśnie jest zaczarowane miasto, które przyciąga tysiące ludzi i na zawsze zostaje w ich pamięci. Po prostu: w Łebie jest jak w niebie.
Marta Kapis kl. VI a
