Doktor Zenon Grzybowski

Doktor Zenon Grzybowski urodził się 02.01.1931 roku w miejscowości Ozorków. Posiadał tytuł magistra rehabilitacji oraz uprawnienia z zakresu medycyny pracy. Początkowo pracował jako felczer w Sasinie.

W 1975 roku zamieszkał w Łebie, przy ulicy Bieruta 8 (dziś 11-Listopada). Podjął pracę jako lekarz w tutejszym ośrodku zdrowia. Pełnił również dyżury w lęborskim szpitalu i pogotowiu ratunkowym. Leczył pacjentów także po przejściu na emeryturę. W domu miał gabinet lekarski.

W środowisku lokalnym cieszył się dużym uznaniem. Mieszkańcy szanowali go za trafne diagnozy, które niejednokrotnie uratowały życie jego pacjentom. Był człowiekiem życzliwym i bardzo skromnym.

Swoich pacjentów otaczał szczególną opieką. Interesował się nimi nawet po godzinach pracy. Prawdziwy lekarz z powołania.

Łebianie zapamiętali go jako człowieka o bardzo dobrym sercu.

Doktor Grzybowski zmarł 18.05.2011 roku w Łebie.

Elżbieta Dollowski

Moja mama Elżbieta Dollowski, z domu Janik, urodziła się 20 listopada 1951 roku w Łebie.
Rodzice mamy- Józefa i Adam Janikowie wychowali czworo dzieci.
Mama jest najmłodsza z rodzeństwa. Ma dwóch starszych braci Tadeusza i Wacława oraz siostrę Genowefę. W ciężkich, powojennych czasach moja mama wraz z rodzicami i rodzeństwem mieszkała w Łebie przy ul. Nad Ujściem.

Życie mamy nie było najłatwiejsze, ale zawsze mi powtarzała, że jej rodzice, a moi dziadkowie stworzyli im bezpieczny, pełen miłości oraz zrozumienia dom.

Mama przeżyła w Łebie 40 lat. Tutaj chodziła do szkoły podstawowej. Później uczyła się zawodu krawiec – męski w Lęborku, a w zakładzie krawieckim pana Wiśniewskiego
przy ul. Powstańców Warszawy w Łebie odbywała praktyki. Zrobiła dyplom czeladnika.

W zawodzie nigdy nie pracowała. Los sprawił, że po odpowiednim przeszkoleniu podjęła pracę w Przychodni Rejonowej w Łebie, gdzie przez 14 lat pracowała jako pomoc dentystyczna u boku doktora Bresińskiego. Praca ta dawała jej ogromną satysfakcję. Kontakt z pacjentami był dla niej czymś bardzo ważnym. Pacjenci również miło ją wspominali za jej ciepło, uśmiech, pogodę ducha.

26 grudnia 1972 roku mama wyszła za mąż. Urodziła troje dzieci: córkę Joannę i synów Klaudiusza oraz Błażeja. Jednak po 20 latach jej małżeństwo się rozpadło.

W grudniu 1994 roku, wraz z moim młodszym bratem Błażejem, mama wyjechała do Niemiec – do Bremen. Tam po raz drugi wyszła za mąż. Tam też urodziła dwie córki : Annę Marię i Ann Kathrin.

Moja mama czuje się kobietą spełnioną i bardzo szczęśliwą, chociaż życie jej nie rozpieszczało. Jest babcią trójki wnucząt: Julii, Mateusza i Tomasza.
Zawsze chętnie wraca do Łeby. Łeba zawsze będzie bliska jej sercu.

Wiesław Gwizdała

Mieszkaniec Łeby od 2009 roku. Pasjonat latawców i organizator Międzynarodowego Festiwalu Latawców w Łebie.

Pierwszy Festiwal Latawców w Łebie odbył się w 2011 roku. Od tamtej pory ta wielka, międzynarodowa impreza odbywa się każdego roku, a uczestnicy festiwalu przyjeżdżają na to wydarzenie z całego świata.

Uczestnicząc w festiwalach latawców na całym świecie, Wiesław Gwizdała promuje Łebę i powiat lęborski.

W 2016 roku został wyróżniony nagrodą Marszałka Województwa Pomorskiego za organizację Międzynarodowego Festiwalu Latawców w Łebie.

Michał Osmański

Do Łeby przyjechał z Torunia w 1964 roku, aby odbyć zasadniczą służbę wojskową w jednostce WOP. Tu założył rodzinę i zamieszkał na stałe.

Swoje zainteresowania z zakresu modelarstwa zaczął rozwijać bardzo wcześnie. Już jako dziecko należał do sekcji modelarskich w Domu Harcerza i Aeroklubie w Toruniu. Kleił wtedy głównie modele latające.

Jednak najbardziej lubi wykonywać modele jednostek pływających. Ma na swoim koncie:
– kilka żaglowców (np. „Generał Zaruski”, „Endeavour” , okręt kapitana Jamesa Cooka, szkunery, galeony),
– chińskie dżonki,
– statek ratowniczy RC-1,
– statek badawczy „Kaszubski Brzeg”,
– kutry rybackie,
– łodzie ratownicze.

W 2004 roku wykonał replikę słynnej świerkowej tratwy NORD, na której w roku 1957 Andrzej Urbańczyk, dziś światowy rekordzista samotnej żeglugi, wypłynął z Łeby do Szwecji.
Model został wykonany w skali 1:5.

Zbigniew Karapuda

Pisze ikony. Tą techniką zainteresował się po wysłuchaniu audycji radiowej. Swoją wiedzę na temat ikon czerpał z Internetu i książek. Pierwszą ikonę namalował w 2012 roku. Był to prezent ślubny dla żony z okazji rocznicy ślubu.

Technika ikonopisarska to przede wszystkim rodzaj farby oraz sposób jej kładzenia. Farba, którą stosuje się przy pisaniu ikon, to głównie tempera jajowa, której nie można kupić. Pan Zbigniew przygotowuje ją sam tuż przed malowaniem.

Ikony maluje przede wszystkim na starych deskach, które zdobywa z rozbiórki stodół, mebli i drzwi. Nie wszystkie pisane przez niego ikony są wierne pierwowzorom.

Pan Zbigniew zawsze stara się dodać coś od siebie, aby każda ikona była oryginalna i niepowtarzalna.

W sierpniu 2013 roku na organizowanym przez Dzieło Kolpinga Diecezji Pelplińskiej Festiwalu Rękodzieła Zbigniew Karapuda zajął I miejsce w kategorii produkty dekoracyjne za „Rybę Boleniec”. Ponadto jury przyznało „Rybie Boleniec” tytuł „Produkt Roku 2013 Festiwalu Rękodzieła”.